22.8.18

BANANOWA SZAMKA 🍌 GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

Zaczynam pisać ten tekst i wącham dzisiejszego bohatera, zatrzymuję się, wącham ponownie i znów piszę. Dobra powącham jeszcze raz. Robię się głodna, mam ochotę na bananowy budyń?! I nie mogę zjeść, bo to MASKA DO WŁOSÓW.

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW



Gdyby zrobili próbniki produktów z serii Hair Food do powąchania, wszystko by się sprzedało, serio! Nie bez powodu etykieta zawiera znak zakazu spożywania z napisem "Nie połykać". Dobrze, że umiem czytać :D

Uffff! Skup się Magdaleno!

Cała seria Hair Food składa się z czterech masek i każda z nich nie zawiera silikonów, parabenów i  sztucznych barwników. Są wegańskie, testowane dermatologicznie i przede wszystkim są zgodne z metodą Curly Girl. 

Ja na razie posiadam bananową i to ona oczywiście jest dzisiejszym bohaterem tego wpisu.

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

Całe opakowanie, szata graficzna prezentuje się świetnie i przyciąga. Skład jest rozłożony na czynniki pierwsze i każdy, istotny składnik jest przetłumaczony. Konsumentom przedstawiono też 3 sposoby użycia maski i są to bardzo mądre sposoby. Zmieniłabym tylko pozostawienie produktu na głowie nie na 3 minuty tylko minimum 30 :D

Kosztuje 24,99 zł/390 ml, ale często jest w promocji np. w Rossmannie. Ja swoją kupiłam za bodajże 17,99 zł :) Jak już dałam dosadnie do zrozumienia - maska wygląda i pachnie jak dobre jedzonko i aż żal nakładać ją na włosy :D Jest średnio gęsta, przechylając opakowanie, powoli spływa w dół.

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

No i cóż. Uwielbiam. Podczas pierwszego użycia, nakładałam ten produkt na całą długość nie zważając na nic i faktycznie, włosy zostały obciążone. Od tamtej pory aplikuję maskę od ucha w dół i trochę na górę, byle z dala od skóry głowy. I wtedy cudownie dociąża.

Skład:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Isopropyl Myristate, Stearamidopropyl Dimethylamine, Butyrospermum Parkii Butter, Olea Europaea Oil, Musa Paradisiaca Fruit Extract, Glycine Soja Oil, Sodium Hydroxide (regulator pH), Helianthus Annuus Seed Oil, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract, Coco-Caprylate, Cocos Nucifera Oil, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Caprylyl Glycol, Citric Acid (regulator pH), Persea Gratissima Oil, Lactic Acid (modyfikator pH), Tartaric Acid (regulator pH), Cetyl Esters, Tocopherol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Salicylic Acid (kwas salicylowy), Caramel, Linalool, Eugenol, Coumarin, Benzyl Alcohol, Parfum.

Maska jest mocno emolientowa, ale gliceryna na początku składu czyni ją emolientowo-humektantową :)

Mamy masło shea, oliwę z oliwek, olej: sojowy, z nasion słonecznika, kokosowy i awokado. Są też wyciągi: z banana i rozmarynu. Jeden antystatyk i przeciwutleniacz no i na moje oko ten produkt jest dobrym zakwaszaczem. Na końcu składu jest kwas salicylowy, który działa antybakteryjnie.

Jako pierwszą, wybrałam maskę bananową, bo kokos w niej jest najdalej w składzie z wszystkich czterech masek z tej seriii, a jak wiecie, mnie akurat z kokosem łączy burzliwy związek i myślę, że nie tylko mnie :)

Bananka używałam podczas każdego mycia w Portugalii i wierzę, że w jakimś stopniu uratował mój blond, bo wiem, że mógł być po powrocie w znacznie gorszym stanie. Moje włosy po zmyciu tej maski są mięsiste i nawilżone. Czuć, że otrzymały mocnego, emolientowego kopa. Skręt jest bez zarzutu! :) Ten produkt jest zdecydowanie moim włosowym odkryciem 2018 roku :)

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

I bez obróbki :D

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW


Dzięki serii 'Hair Food' od Garnier zdałam sobie sprawę, że od długiego czasu byłam mocno zniechęcona do nowych produktów wielkich koncernów, o których nagle robi się wszędzie głośno. Odgórnie dawałam im krzyżyk do tego stopnia, że żadna zachęcająca etykieta z obiecankami nie robiła na mnie wrażenia. Ani trochę. NIC. Zero wiary w kosmetyki do włosów z wielką kampanią za ogromną kasę. Sądziłam, że "tacy wielcy" to pewnie kolejny szit chcą wcisnąć, głównie marketingowcy. Byleby się sprzedawało! No i co? Dobrze, że człowiek czasami dochodzi do nowych wniosków w swoim tempie, ale dochodzi :D Ja mam takie swoje indywidualne tempo do wszystkiego i już się przyzwyczaiłam. Wiecie co? Ja nawet słyszałam, że te maski są zgodne z metodą Curly Girl. Nadal była zlewka :D

Seria Hair Food sprawiła, że otworzyłam oczy i uwierzyłam w to, że nareszcie coś zaczyna się zmieniać. Na lepsze. Może w Garnierze zmienili wymyślacza kosmetyków (hehe) :D Ale to co ostatnio serwują jest bardzo dobre i przemyślane. No i jest szał :)

Garnierowi już zdarzało się coś dobrego np. odżywka awokado i masło karite. Wiem, że L'Oreal niedługo też wybuchnie z czymś konkretnym z dobrym składem i naprawdę jestem ciekawa co z tego wyniknie.

GARNIER, FRUCTIS, BANANA HAIR FOOD, MASKA DO WŁOSÓW

Dziękuję Anetce, że przekonała mnie do zakupu maski, bo naprawdę mocno, serio mocno byłam zniechęcona :-)


Info nr 1 - Obecnie w Rossmannie jest promocja 2+2 od 20.08 do 29.08 na produkty do włosów. TUTAJ znajdziecie spis myjadeł i odżywek, które polecam. Maski od Hair Food oczywiście też zaliczają się do promocji! :)

Info nr 2 - Mam dla Was kod zniżkowy ważny do końca sierpnia!Otrzymacie -10% rabatu na produkty Shea Moisture, Cantu i Kinky Curly w sklepie Napieknewlosy.pl, jeśli wpiszecie w odpowiednie miejsce hasło: curlym10

Dajcie koniecznie znać, jak sprawdzają Wam się maski Hair Food i która jest Waszą ulubioną?! :)



Buziak!


Serdecznie zapraszam do śledzenia postów na bieżąco :-)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cieszę się, że tu jesteś! ❤️️❤️️
Jeśli masz pytania - pisz koniecznie! 😊

Ja lub inne cudowne Kręconowłose, postaramy się odpowiedzieć! Pomagajmy sobie nawzajem w powiększaniu kręconej wiedzy! ❤️️

I pamiętaj! W LOKACH SIŁA! 😁😁😁